Jedz jak jaskiniowiec, czyli więcej o paleo!

Normal
0

21

false
false
false

PL
X-NONE
X-NONE

MicrosoftInternetExplorer4

Witajcie! O paleo już pisałam, ponieważ o tym właśnie traktuje przede wszystkim mój blog. Ale raz jeszcze chcę to uporządkować i być może nakłonić kogoś do spróbowania by przejść na ten styl odżywiania się, który to ma, wg mnie, naprawdę wiele zalet i korzyści prozdrowotnych, czego przykładem jestem ja, odżywiająca się w ten sposób już przeszło 2 miesiące! Hipoteza paleo została wysnuta kilka lat temu przez amerykańskich badaczy, którzy przedstawili ją w naukowych artykule pod tytułem „The western diet and life style and diseases of civilization”. W skład zespołu tychże badaczy wchodzili Pedro Carrera- Bastos, Marlan Fontes- Villalba, James H. O’Keefe, Staffan Lideberg oraz Loren Cordain. Ich główną tezą jest to, iż epidemia chorób cywilizacyjnych (choroby serca, nadciśnienie, nowotwory), jakie nękają obecnie zachodnie społeczeństwa jest spowodowana rewolucją neolityczną, w której upowszechniło się rolnictwo oraz Rewolucją Przemysłową. Dlaczego? Naukowcy twierdzą, iż genom człowieka kształtujący się przez 2 miliony lat przed  neolitem nie jest ewolucyjnie przystosowany do stylu odżywiania się jaki wprowadzają wyżej wymienione przełomy w dziejach ludzkości. W paleolicie pierwsi ludzie jako ludy zbieracko- łowieckie żywili się tym, co dostarczał im ekosystem, była to dieta bogata w owady, owoce morza, mięso dzikich zwierząt, owoce , orzechy itp. Ludy te były przedrolniczymi- nie znano wtedy zbóż ani produktów pochodzenia zwierzęcego takich jak nabiał. Do dziś żyją na świecie plemiona odżywiające się w podobny jak nie identyczny sposób- wystarczy sobie wyobrazić mieszkańców lasów amazońskich czy wysp pacyficznych. Co ich odróżnia od nas, członków silnie cywilizowanych społeczeństw? Naukowcy wymieniają:

o          Niższe ciśnienie krwi

o          Wysoka insulinowrażliwość

o         Niższe stężenie insuliny i leptyny na czczo

o          Większa maksymalna konsumpcja tlenu

o         Lepszy wzrok

o          Mocniejsze kości

Wnioski takie uzyskane zostały dzięki badaniom opartym na raportach antropologicznych i medycznych. Badanie skamieniałości z dawnych czasów pokazało także, iż gdy grupy zbieracko- łowieckie zmieniały w drodze ewolucji swój tryb życia na rolniczy, ich zdrowie wyraźnie słabło, a długość życia malała.

W czym więc tkwi problem nasz oraz naszych przodków od czasu neolitu? Przede wszystkim- podstawą naszej diety stały się zboża, bo któż wyobraża sobie śniadanie bez kanapek, naleśników czy owsianki. A to właśnie zboża, o których mówi się, że są zdrowie (zwłaszcza te pełnoziarniste) utrudniają w znacznym stopniu wchłanianie się mikroelementów z pożywienia do naszego organizmu, nasz organizm staje się także dzięki nim wysoce „zakwaszony” za sprawą niewłaściwych proporcji sodu i potasu w naszej diecie. Ze zbóż także bierze się szereg stanów zapalnych w układzie pokarmowym, jest to wynikiem istnienia w białkach zbóż gliadyny, a także glutenu czy lektyny. Nie tylko w zbożach tkwi jednak problem- rewolucja przemysłowa upowszechniła spożycie przetworzonych olei roślinnych, cukrów, a obecnie zewsząd mamy dostęp do jedzenia typu fast-food, które nie tylko nie daje nam wartości odżywczych, ale także przyczynia się do wielu schorzeń. Ponadto problemem jest niedostatek wielu ważnych witamin w naszej diecie, zwłaszcza witaminy D, C, E i K (niedobór witaminy K2przyczynia się do powstania chorób wieńcowych i wapnienia ścian tętnic) oraz kwasu foliowego, który jest niezwykle istotny w przeciwdziałaniu chorób serca. Kolejnym problemem jest jakość błonnika, który czerpiemy głównie ze zbóż- jest to błonnik nierozpuszczalny, dużo gorszy niż ten zawarty w owocach, gdzie jest go nawet do ośmiu razy więcej w przeliczeniu na 1 kalorię niż w zbożach i jest to błonnik rozpuszczalny.

Kolejnym błędem w odżywianiu jest, według amerykańskich badaczy, mleko i jego pochodne, czyli szeroko rozumiany nabiał. Choć mleko, jogurty czy sery mają nieduży ładunek glikemiczny, to powodują one wysokie skoki insuliny. Może to oczywiście prowadzić do coraz częstszych w Polsce i w Europie chorób jak cukrzyca, na której powikłania umiera więcej osób, niż na nowotwory!

Reasumując, w czym nasz sposób żywienia jest gorszy niż jaskiniowca sprzed milionów lat? Przede wszystkim wiele złego dzieje się już na etapie wytwarzania, obróbki i transportu żywności. Nasze ziemie są coraz uboższe, jemy rzeczy wysoko przetworzone, smażone, mocno panierowane i z wieloma dodatkami mającymi zachować ich trwałość jak najdłużej. Po drugie różnią się proporcje między tłuszczami, białkami i węglowodanami. W epokach kamienia energię czerpano przede wszystkim z białka, potem z tłuszczy, na końcu zaś z cukrów. W dzisiejszych  czasach jest dokładnie na odwrót- u stóp naszej piramidy żywieniowej leżą zboża w postaci pieczywa, makaronów, mąki, kasz. Taki sposób odżywiania jest zdaniem wymienionych badaczy w dużej mierze przyczyną chorób takich jak schorzenia serca i układu krążenia, otyłości, nadciśnienia, cukrzycy typu drugiego, nowotworów, chorób autoimmunologicznych, osteoporozy, syndromu metabolicznego czy trądziku. Co więc powinniśmy zrobić, by cieszyć się dobrym samopoczuciem i mieć dużo energii? Główne przesłania diety paleo brzmią:

o         Zrezygnuj całkowicie ze zbóż, kasz

o         Zrezygnuj z nabiału

o         Jedz dużo mięsa- by białko było głównym składnikiem pokarmowym, najkorzystniejsze byłoby mięso ryb lub dziczyzna

o          Mięso zestawiaj z dużą ilością warzyw i owoców- wykluczone są warzywa strączkowe

o           Korzystaj z jednonienasyconych kwasów tłuszczowych- oliwa, awokado, orzechy

o           Wyeliminuj przemysłowe tłuszcze „trans”!

o            Unikaj alkoholu i dużych ilości soli

o            Dania gotuj na parze, duś- unikaj smażenia

       Korzyści jakie dostrzegam u siebie po 2 miesiącach:

      – lepsze trawienie- problemy z trawieniem miałam zawsze i nie znałam przyczyny

      – piękna cera- jak wyżej

      – lśniące, zdrowe włosy

      – ogólne przekonanie o pozbyciu się wielu toksyn z organizmu :)

      Także polecam każdem, chociaż spróbować, choć na tydzień! Lepsze samopoczucie murowane- gwarantuję :)

      Miłego dnia!

kk

Normal
0

21

false
false
false

PL
X-NONE
X-NONE

MicrosoftInternetExplorer4

 

Śniadanie z Sokratesem?

Witajcie!

„Bezmyślnym życiem żyć człowiekowi nie warto”. Sokrates

No skoro powiedział tak wielki starożytny filozof, to pewnie nie warto :) A jak jest z jedzeniem? Czy także wyznajecie zasadę, że nie warto jeść bezmyślnie, rzeczy, które niczemu się nie przysłużą, a dodatkowo mogą zaszkodzić? Byłoby idealnie! Dlatego idąc za zasadą spożywania wartościowych produktów, pełnych witamin, chcę Wam trochę opowiedzieć o soku jabłkowym, który gościł dziś na moim stole. Oczywiście sok handmade, z sokowirówki, a nie ze sklepu, w których jest nawet szklanka cukru w kartonie…Jakie więc dobrodziejstwa znajdziemy w szklance takiego soku?

  • bogactwo fitoskładników- działających ochronnie na układ naczyniowy
  • duża ilość błonnika-  pochłania cholesterol z naszego układu pokarmowego i usuwa go
  • błonnik rozpuszczany w wodzie, czyli np. pektyna jabłkowa wyłapuje toksyczne związki jak jony metali ciężkich (ołów, rtęć), toksyny bakteryjne, itp.
  • ogromna ilość witaminy C

To tylko wycinek wielu plusów soku jabłkowego, ja dodatkowo dodaje do niego cynamon, o którego dobrych właściwościach dla naszego zdrowia już kiedyś pisałam. Więc cheers!! :)

 

A do soku- dobra lektura! Nie wiem czy też tak macie, ale wbrew pozorom to wiosna i lato są porami roku, gdy czytam najwięcej, chociaż jesień i zima oferują nam dłuuugie wieczory…Mnie jednak czytelniczo nastraja słońce ciepło, możliwość rozłożenia się na balkonie w towarzystwie kwiatów i, mam nadzieję, w tym roku także pomidorów :) Przedstawiam książkę „Śniadanie z Sokratesem” Roberta Rowlanda Smitha. Książka traktująca o filozofii, ale bardzo przystępnie podanej, dającej do myślenia, ale nie obciążającej szarych komówek osoby nie- filozofa. Myślę, że jest to książka idealna na wiosnę. Dowiemy się z niej między innymi czym jest „syndrom boga”, czy nasze ćwiczenia na siłowni mogą być formą kontroli państwowej lub z jakiego powodu wanna miewa kształt trumny. Ja dopiero zaczynam czytać tą książkę, ale nie mogę się oderwać. Co Wy czytacie?

Miłego wtorku!!!

Bakaliowe obżarstwo i ciekawa lektura= związek idealny?

Witajcie!

Niedziela jest idealnym dniem tygodnia, żeby pozwolić sobie na małe grzeszki (o ironio! niedziela?) słodkiego obżarstwa. Dzisiejszy przepis nawiązuje do obchodzonego w ubiegły piątek dnia czekolady. Chcę Wam zaproponować pralinki bakaliowe obtoczone w gorzkiej czekoladzie. Przepis tak prosty, że nawet dziecko dałoby radę! Niczego nie odmierzamy, wszystko „na oko”, czyli tak, jak lubię :) Potrzebujemy:

- rodzynek

- płatków migdałowych

- wiórków kokosowych

- pestek dynii

- pestek słonecznika

- orzechów laskowych

- 2-3 łyżeczek miodu

- i czego tam jeszcze chcecie- dowolność :)

Wykonanie: wszystko wrzucamy do blendera, ustawiamy wysokie obroty i bezlitośnie mielimy- pod koniec dodajemy kilka łyżeczek miodu, aby nasze nadzienie jakoś nam się posklejało. Z bakaliowego miksu formujemy kulki wielkości sklepowego Rafaello. W kąpieli wodnej rozpuszczamy gorzką czekoladę (pamiętajmy, by miała jak najwięcej kakao) i obtaczamy nią nasze kulki. Teraz tylko godzina w lodówce i voila! Pralinki te wyśmienicie będą się komponowały z gorzką, niesłodzoną kawą.

Chcę Wam jeszcze polecić wspaniałą książkę, którą obecnie czytam. Pewnie niektórym jest ona znana, na jej podstawie powstał film Andrzeja Wajdy, mowa o „Popiele i diamencie” Jerzego Andrzejewskiego. Książka opowiada o losach Polski zaraz po II wojnie światowej, dylematach członków AK, którzy nie godzą się na rządy dochodzących do władzy komunistów. Powieść ta wciąga, ukazuje moralną i historyczno- społeczną świadomość narodu polskiego po latach panowania zbrodni i faszystowskiego bezprawia.

Czy popiół tylko zostanie i zamęt,

Co idzie w przepaść z burzą?- czy zostanie

Na dnie popiołu gwiaździsty dyjament,

Wiekuistego zwycięstwa zaranie…

( Norwid, Za kulisami)

Miłego popołudnia!

Smaki rybne, czyli śledź z pomidorami i czosnkiem

Witajcie!

Dziś Dzień Czekolady więc u mnie…śledź :) Ale coś czekoladowego obiecuję w niedzielę. Wracając do ryby- przepis dziecinnie prosty, ze składników ogólnie dostępnych i przygotowywany w około 30 minut- czyli wszystko tak, jak lubię najbardziej. Odżywiając się paleo, trzeba pamiętać, by jeść jak najwięcej tego, co kryje się w wodach, czy słodkich czy słonych. I druga zasada z tym związana- jeżeli ryba to jak najczęściej świeża, a nie wędzona! Jak każdy wie, nadmiar wędzonych produktów może przyczyniać się do wielu schorzeń związanych z przewodem pokarmowym, więc wędzony łosoś czy makrelka tak, ale góra raz w tygodniu :) Wracając do naszego śledzia, przepis:

 

Tak to wygląda na chwilę przed włożeniem do ognia piekielnego :) Rybkę podaję z sałatą skropioną oliwą. Bez ziemniaków, ryżu, frytek, kasz, pamiętajmy!

A żeby jednak jakiś czekoladowy akcent dziś był, piosenka:

Jaskiniowiec przed TV, czyli co wybrać?

Witajcie!!

Dziś cykl „prawdziwa historia”, czyli dylematy. Mamy piątkowy lub sobotni wieczór, idealny czas na włączenie TV i obejrzenie ulubionego wyciskacza łez lub krwawej rzezi. Nikt nie lubi patrzeć w telewizor czy monitor laptopa o przysłowiowym „suchym pysku”, trzeba coś pić i trzeba coś jeść! Po co sięgać, gdy mamy na uwadze zdrowe odzywianie się i absolutnie nie bierzemy pod uwagę mącznych paluchów, tłustych czipsów czy wiaderka żelek- dżdżownic? Ja polecam 3 niezastapione przysmaki- marchewka, seler naciowy oraz prażony słonecznik. O ile trzeba być mega krejzolem na punkcie zdrowia, żeby jeść marchew czy seler to do słonecznika nikogo chyba przekonywać nie trzeba :) Ale chyba nie zdajemy sobie sprawy, że w nim też jest bogactwo składników dobrych dla naszego zdrowia!!! Jak wykazują badania, prażony słonecznik nie traci minerałów oraz witamin, ma je tak samo jak słonecznik surowy. I tak znajdziemy w tych ziarenkach witaminy E, B1, B3, F, magnez, żelazo, cynk. Mamy w nich także wiele fitosteroli- roślinnych sterydów, które obniżają poziom cholesterolu- słonecznik taki jest baaardzo zdrowy dla naszego serca i całego układu krążenia! Łuskając sobie ziarna, pomiędzy ocieraniem łez, które wyciska nam najnowszy melodramat, ulepszamy także naszą przemianę materii oraz wzmacniamy układ nerwowy!

Polecam zwłaszcza słonecznik firmy ANDREX z Lubawki. Firma oferuje kilka wersji słonecznika- od zwykłego solonego po słonecznik z przyprawami, który w smaku wyróżnia się fajnym ostrym smakiem papryczki, mój absolutny numer jeden! Szukacjie w sklepach:)

Udanego dnia Wam życzę!!!