Golonko z indyka w asyście cukinii, czyli poranna porcja białka

Witajcie!

Flinston trochę zaspał i, jak nigdy, nie było go tu kilka dni :) Ale już jest i przedstawia propozycję na mega smaczne danie, które może być i śniadaniem, obiadem jak i kolacją, do wyboru. A więc potrzebujemy kupić golonko z indyka oraz jedną średnią cukinię. Golonko gotujemy na wolnym ogniu około 50 minut, cukinię kroimy w grubsze plastry, skrapiamy oliwą, solimy, posypujemy pieprzem i wstawiamy do piekarnika za 15 minut do temperatury 200 stopni. No i gotowe! Można wcinać:) Taka porcja to sporo białka oraz witamin zawartych w cukinii- idealne proste danie na tą porę roku :)

A wiecie, że dziś Dzień Niezapominajki? :)

A ja żyję jeszcze niedzielnymi emocjami….

http://www.youtube.com/watch?v=hL2wbUdfRnE

Nie gardź kwasem foliowym, zjedz mnie!

Witajcie Jaskiniowcy! :)

No właśnie, czy ktoś z Was odkrył już w sobie bakcyla paleo? Mam nadzieję, że nie zachęcam na darmo:) Skoro już mamy ustalone, jaki sposób odżywiania jest najlepszy (:P) zabieramy się za zrobienie dzisiejszego dania- pysznej sałatki z gotowanym kurczakiem, migdałami i daktylami. Brzmi dobrze? Smakuje też rewelacyjnie. A co jest jeszcze bardziej ważne- sałatka ta zawiera ogromne ilości kwasu foliowego! Dziwnie brzmiąca nazwa chemiczna? Co to ten kwas? Otóż kwas foliowy to nic innego niż witamina B9, inaczej folacyna czy witamina M. Jest ona niezwykle istotna dla naszego organizmu, a mam wrażenie, że pamiętają o niej szczególnie jedynie młode kobiety chcące zajść w ciążę. Bład- powinniśmy dostarczać ją organizmowi ZAWSZE, ponieważ:

  • kwas foliowy reguluje wzrost i funkcjonowanie każdej komórki naszego ciała
  • usprawnia pracę mózgu i całego układu nerwowego
  • jest bardzo istotny dla prawidłowego rozwoju noworodka w łonie matki- zapobiega uszkodzeniu cewy nerwowej
  • ma udział w zachowaniu materiału genetycznego, przekazuje cechy dziedziczne komórek
  • usprawnia pracę żołądka, wątroby i jelit
  • pobudza wytwarzanie czerwonych krwinek
  • chroni przed nowotworem macicy!

 

Widziemy więc, że kwas foliowy ma wpływ na kilka układów naszego organizmu, nie pozostaje więc nic innego, niż zabrać się za zrobienie sałatki, w której głównym źródłem witaminy B9 będą liście sałaty oraz suszone daktyle. Potrzebujemy:

  • główki sałaty masłowej- lub innej ulubionej
  • 1-2 ugotowane piersi kurczaka pokrojone w kostkę
  • garść płatków migdała
  • 1/2 szklanki suszonych daktyli
  • 3 łyżki oleju lnianego- lub oliwy z oliwek
  • 1/2 szklanki świeżego soku z pomarańczy

Wszystkie stałe składniki mieszamy, całość skrapiamy sokiem oraz olejem, mieszamy i można jeść! Idealna sałatka na takie ciepłe dni, słodka i bajecznie zdrowa :)

Trochę gorąco za oknem, więc może zimowy krajobraz?

 

Lektyny a choroby autoimmunologiczne

Cześć Kochani!

Czy jesteście w ogóle zaskoczeni, że piękne pogoda dopisuje nam zaraz po weekendzie majowym? Ja absolutnie nie, cieszę się jednak, że mam jeszcze poniedziałek na odpoczynek, więc chwilowo zeszłam z leżaka, żeby napisać Wam słów parę o pewnych związkach chemicznych zwanych lektynami. Oczywiście całą wiedzę czerpię wciąż z książki „Dieta paleo”, którą przeczytałam w 2 dni i jestem z niej bardzo zadowolona. Mowa więc będzie o tym, jak lektyny (białka występujące w zbożach i roślinach strączkowych) działają na nasze ciało i jak mogą się przyczyniać do chorób autoimmunologicznych. A co to za choroby? Chorobami autoimmunologicznymi są m.in. :

  • reumatoidalne zapalenie stawów
  • wrzodziejące zapalenie jelita grubego
  • choroba Leśniowskiego- Crohna
  • zapalenie tarczycy Hashimoto
  • stwardnienie rozsiane
  • bielactwo nabyte
  • sarkoidoza
  • i wiele, wiele innych.

Są to choroby, które swoje powstanie biorą z tego, iż nasz układ immunologiczny (odpornościowy) niszczy własne tkanki oraz komórki. Jaki związek lektyn z tymi chorobami? Tłumaczy dr Cordain:

„Razem z moim zespołem badawczym opublikowaliśmy w British Journal of Nutrition artykuł opisujący teorię, że nabiał, ziarna zbóż, rośliny strączkowe i drożdże mogą być częściowo odpowiedzialne za reumatoidalne zapalenie stawów i inne choroby autoimmunologiczne u osób genetycznie podatnych na te choroby. Rośliny strączkowe i zboża zawierają substancje zwane lektynami. Te substancje to białka, które rośliny wykształciły, by odpierać ataki drapieżnych owadów. Lektyny mogą się wiązać z komórkami każdej tkanki w naszym ciele i siać spustoszenie. Zwykle, gdy coś jemy białka rozpadają się na aminokwasy, a następnie są wchłaniane w jelicie cienkim. Lektyny zaś nie są trawione i nie ulegają rozpadowi, tylko doczepiają się do komórek w jelitach. (…) Zwiększają one przenikalność jelit i pozwalają częściowo strawionym białkom pokarmowym i bakteriom jelitowym przedostać się do krwiobiegu. Zazwyczaj komórki odpornościowe pochłaniają te zbłąkane bakterie i białka pokarmowe. Ale lektyny to komórkowe konie trojańskie. (…) Fragmenty wielu pospolitych bakterii jelitowych zbudowane są z tych samych elementów, co te występujące w niektórych białkach układu odpornościowego i w tkankach atakowanych przez układ odpornościowy. To podobieństwo (…) może dezorientować układ odpornościowy i powodować, że atakuje on tkanki własnego organizmu. (…) Białka zawarte w mleku, zbożach, roślinach strączkowych i psiankowatych też mogą oszukiwać układ odpornościowy, tak że będzie atakował swoje tkanki na drodze procesu cząsteczkowego naśladownictwa.”

Ci, co śledzą Zieloną stronę Flinstona regularnie wiedzą, że hipoteza paleo odrzuca wyżej wymienione produkty żywnościowe, co ma pomóc, a przynajmniej nie szkodzić naszemu organizmowi :)

Dzień piękny, pogodny, powracam więc na łono natury, a Was żegnam „do następnego wpisu” i zostawiam z miłymi nutami:

Majówkowe newsy paleo :)

Cześć kochani!

Jaka mamy majówkę każdy widzi, pewnie niektórym z nas pogoda pokrzyżowała wspaniałe plany dotyczące zabaw pod gołym niebem oraz opalania. Przyznam, że mi trochę też, no ale jeszcze kilka dni przed nami :) Korzystając z tej nienajlepszej aury pogłębiam swoją wiedzę na temat odżywiania paleo. Czytam jak wiecie książkę jednego z jej twórców dra Lorena Cordaina „Dieta paleo”. Książka ciekawa, dająca pole do rozważań, zawierająca wiele ciekawych medycznych tez popartych wyjaśnieniami. Tak np dr Cordain pisze o węglowodanach w diecie:

„Pierwotnym źródłem węglowodanów w diecie człowieka (…) nie były bogate w skrobię zboża i ziemniaki o wysokim indeksie glikemicznym, których spożycie może spowodować raptowny wzrost poziomu cukru we krwi. Węglowodany pochodziły z dzikich owoców i warzyw o niskim indeksie glikemicznym, który sprzyja minimalnemu, stopniowemu wzrostowi cukru. To są te węglowodany, które będziemy spożywać w ramach  diety paleo. Ubogie w skrobię produkty normalizują poziom glukozy we krwi oraz insuliny, sprzyjają utracie wagi i dodają energii przez cały dzień”.

„W diecie paleo nie ma potrzeby liczenia gramów węglowodanów. Można ich jeść tyle, ile się chce, pod warunkiem, że są to dobre węglowodany- (…) z owoców i warzyw o niskim indeksie glikemicznym. Nie ma też potrzeby liczenia kalorii. Nasza dieta ma cel następujący: jedz, aż poczujesz się syty. Rozkoszuj się szczodrością natury. (…) bądź zdrowy.”

A jakie rozwiązania podaje autor tym, którzy nie wyobrażają sobie posiłków bez zbóż i nabiału?

„Choć eliminujemy z codziennego pożywienia zboża, nabiał, rafinowany cukier i produkty przetworzone, wkrótce odkrywamy obfitość i różnorodność pysznego i zdrowego jedzenia, jakie ma do zaoferowania dieta paleo. Może na śniadanie omlet z jajek wzbogaconych w tłuszcz omega 3 z mięsem kraba, awokado i pikantnym sosem salsa z brzoskwini? Na obiad zaś filet z soli duszony w winie z sałatką ze szpinaku i zupa gazpacho? A na kolację pieczony schab, zielona sałata z olejem lnianym, brokuły gotowane na parze, a do tego kieliszek merlota i porcja świeżych jeżyn posypanych płatkami migdałowymi?”.

I jeszcze o oczyszczonych zbożach niekorzystnych dla naszego zdrowia:

„Ponieważ tradycyjna dieta jest naszpikowana oczyszczonymi ziarnami zbóż i cukrami, u wielu ludzi podwyższa poziom cukru i insuliny we krwi. Jeśli podwyższony poziom insuliny utrzymuje się, wywołuje dolegliwość znaną jako hiperinsulinemia, co zwiększa ryzyko wystąpienia licznych dolegliwości znanych jako zespół metaboliczny- cukrzycy typu 2., nadciśnienia, wysokiego cholesterolu, otyłości oraz szkodliwych zmian w składzie chemicznym krwi. Tego typu rafinowanych zbóż i cukrów nie ma w diecie paleo, czyli poziom insuliny jest naturalnie niski i (…) zmniejsza się ryzyko chorób zespołu metabolicznego.”

To tylko mała część ciekawych rzeczy, o których pisze autor. Oczywiście na blogu będą pojawiały się kolejne przykłady dobroczynnego działania sposobu odżywiania jakim jest dieta paleo. Może dla kogoś także stanie się sposobem na zdrowe życie :)

Póki co zostawiam Was z piosenką, która bardzo wpadła mi w ucho:

Dr. Loren Cordain „Dieta paleo”, czyli dokształcamy się w temacie paleo!

Witajcie!

W końcu ją mam- tą wymarzoną lekturę, książkę, od której chyba wszystko się zaczęło, całe to „zamieszanie” z jedzeniem paleo. Książka ukazała się w 2011 roku, napisał ją amerykański badacz diet oraz profesor Colorado State University- dr Loren Cordain. Sięgając po tytuł „Dieta paleo” dowiemy się m.in. czym dokładnie jest ta dieta, gdzie ewolucyjnie popełniliśmy bład i jak można go naprawić, czy żywność można traktować jak lekarstwo, jak planować nasze posiłki oraz aktywność fizyczną, znajdziemy w niej także wiele fajnych i prostych przepisów z wykorzystaniem mięsa, warzyw, owoców, bakalii, itp. Nic tylko się zagłebić w lekturę!

Jeden jedyny zawód jakiego doświadczyłam biorąc tą książkę do ręki- nie ma obrazków!!! :)

A tak się prezentuję po około 2 tygodniach od wysiania moja maciejka:

A tu pomidorki:

Udanego popołudnia Wam życzę i zostawiam z najlepszym na świecie dr Misiem: