Carum carvi w roli głównej

Cześć Kochani!

Co to za nazwa w tym tytule? Nic innego jak łacińska nazwa kminku zwyczajnego, przyprawy, którą się albo bardzo lubi, albo przeciwnie :) Ja dziś po raz kolejny zrobiłam pyszną marynatę do kurczaka na szaszłyki, właśnie z kminkiem w roli głównej. Na marynatę potrzebować będziemy:

- kilku łyżek oliwy

- 1,5 łyżeczki słodkiej, mielonej papryki

- 1 łyżeczki całego kminku

- ząbka czosnku

- soli, świeżo mielonego pieprzu

Wszystkie składniki łączymy ze sobą, w marynacie zatapiamy pokrojone w dużą kostkę mięso z kurczka, nabijamy je z innymi ulubionymi składnikami i do piekarnika. Ja preferuję proste szaszłyki- z papryką i cebulą. Grilluję je w 180 stopniach przez 30 minut.

A co dobrego daje nam spożywanie kminku?

  • działa przeciwskurczowo i rozluźniająco na wzdęcia
  • wspomaga pracę jelit
  • odświeża oddech
  • u kobiet karmiących zwiększa produkcję mleka
  • reguluje menstruację
  • działa moczopędnie
  • działa przeciwbakteryjnie, przeciwwirusowo i przeciwgrzybicznie
  • wspomaga proces przyswajania pokarmów

Przypominam także o głosowaniu na Flinstona w plebiscycie na bloga miesiąca- potrzebujemy wielu głosów…..:)


http://www.blogmiesiaca.blogspot.com/

Dzisiejsza piosenka z dedykacją dla Katarzyny w podziękowaniu za wspaniały czas :*

Blog miesiąca maja- głosujcie :)

Cześć!

Gorąca prośba do wszystkich fanów Zielonego Flinstona- bierzemy udział w głosowaniu na bloga maja!

Głosy można oddawać na tym blogu http://blogmiesiaca.blogspot.com/ .

Byłoby miło dostać taki zaszczytny tytuł :)

A w podziękowaniu za głosy postaram się upiec Wam paleo- pizzę.

Niech mi tylko ktoś podpowie, gdzie w Krakowie kupić mąkę kokosową/ migdałową??

Miłego dnia!!! :)

p.s. a tak pięknie było 2 dni temu w Krynicy Morskiej!

Warmia czeka, Elbląg wita!

Cześć!

Dziś nie kulinarnie, za to turystycznie. Weekend się rozpoczął, czas więc na podróże małe i duże :) Dokąd wyruszacie? Ja dziś w nocy uciekam do Elbląga, na Warmię :) Miasto piekne, choć nie widziałam go już kilka ładnych lat. Tym bardziej nie mogę się doczekać wyjazdu i kto wie, może dodatkowo morze, może Gdańsk? Mmmmmm……:)

Zdjęcia znalezione na www.polskiekrajobrazy.pl, autor: Joanna Siegel

Nazwa wykonawcy pasuje do bloga idealnie,nie? :) Ścieskam i do następnego!

Ryba wpływa na wszystko!

Cześć!

Początek tygodnia i początek nowych kulinarnych doświadczeń- lepiej być nie może- zwłaszcza, że tydzień mamy krótki, a przed nami dłuuugi weekend! Dziś proponuję rybkę, wprawdzie z puszki, ale taką, która zachowuje swoje zdrowe właściwości. Przedstawiam wam sałatkę z tuńczykiem i sałatą masłową. Sałatka ta pełna jest tłuszczy Omega3, białka, fosforu, kwasu foliowego i wielu innych zbawiennych składników dla naszego ciała. Składniki:

  • puszka tuńczyka w kawałkach w sosie własnym
  • kilka liści sałaty masłowej
  • 1,5 łyżki majonezu- najlepiej wzbogacanego omega3
  • mała czerwona cebula
  • łodyga selera naciowego- drobno posiekanego
  • łyżka oleju lnianego
  • łyżeczka soku z cytryny
  • łyżeczka słodkiej papryki
  • pieprz

Tuńczyka odsączamy z zalewy, rozdrabniamy, a następnie mieszamy z pozostałymi składnikami- majonezem, przyprawami, selerem, cebulą, olejem. Sałatę myjemy i rwiemy na mniejsze części, wykładamy na nią masę tuńczykową. Proste? I zdrowe! Oczywiście ograniczamy użycie soli- sam tuńczyk jest wystarczająco słony, z majonezem także starajmy się nie przesadzać :)

Postawiono przede mną zadanie zrobienia pizzy paleo- jak najbardziej się go podejmę, muszę jednak wcześniej zdobyć odpowiednią mąkę :) Pytanie do Was- taki mały koncert życzeń- z czym chętnie zjedlibyście taką pizzę? Czekam na inspiracje :) Proszę pisać na fanpage’u- kto wie, może najbardziej ciekawy pomysł zostanie nagrodzony?

Paleo gulasz w afrykańskim stylu

Witajcie!

Jak Wam mija sobota? W Krakowie pogoda nas nie rozpieszczała, ale udało nam się wziąć udział w pokazach wojsk specjalnych nad Wisłą- ryk silników bojowych samolotów- bezcenne! :) Był to także dzień jak najbardziej kulinarny, zaproponuję Wam dziś ciekawy przepis na gulasz afrykański, czyli danie z cielęciny i masy warzyw. Czego potrzebujemy?

  • około 60 dag gulaszu cielęcego
  • 1,5 szklanki rosołu z kury
  • 2 soczyste pomidory
  • 2 cebule
  • 3 papryki
  • kilka łyżek oleju
  • sok z całej cytryny i starta skórka z całej cytryny
  • szklanka orzeszków ziemnych niesolonych
  • sól i pieprz

Rosół miałam już wcześniej przygotowany, doprowadzamy go do wrzenia, wrzucamy do środka gulasz cielęcy, jedną pokrojoną w kostę cebulę, startą skórkę z cytryny oraz sok z całej cytryny. Całość gotujemy około 15 minut na niewielim ogniu, by mięso przeszło cytrusowym, fajnym aromatem. W tym samym czasie możemy umyć i pokroić pozostałe składniki- paprykę w drobne paseczki, pomidora w kostę, resztę cebuli w piórka lub w kostkę. W innym rondlu rozgrzewamy olej, gdy będzie gorący wrzucamy na niego wyłowione z rosołu mięso, podsmażamy je około 6 minut. Do mięsa dorzucamy wszystkie warzywa, podsmażamy około 6 minut. Teraz czas by użyć rosołu, który nam pozostał z gotowania mięsa- do garnka z mięsem i warzywami wlewamy szklankę wywaru i wsypujemy rozdrobnione wcześniej orzeszki ziemne. Przyprawiamy solą i pieprzem. Całość dusimy na małej mocy około 15- 20 minut. Ja serwuję sobie gulasz z sałatą, ci którzy nie są jeszcze paleo (nie wiem czemu :P ) mogą go zjeść z ryżem czy z kaszą. Smacznego!

A tak prezentował się dziś ogromny śmigłowiec naszych komandosów ze służb specjalnych :)

Oglądacie dzisiaj mecz? :)