Kuchnia

Sztuka mięsa z żywiczną nutką

Witajcie!

Dziś pierwsza propozycja obiadowa -bardziej dla mężczyzn, chociaż znam kilka dziewczyn, które nie pogardziłyby taką sztuką mięsa :) Bohaterem będzie stek wołowy marynowany w musztardzie i białym winie, podany z pieczoną marchewką w oliwie i świeżym rozmarynie. Jak go zrobić? Oto przepis:

  • 200 g steku wołowego
  • cebula
  • ząbek czosnku
  • 1,5 łyżeczki białego wina
  • łyżeczka musztardy
  • łyżeczka oliwy
  • 2 marchewki
  • świeże gałązki rozmarynu

W blenderze miksujemy na gładko musztardę, wino, czosnek, cebulę, pieprz oraz sól. Tak przygotowaną marynatą obtaczamy mięso i odkładamy je do lodówki na minimum godzinę. Po godzinie układamy steka, oczyszczonego uprzednio z marynaty, na grillu lub na patelni- posypujemy go gruboziarnistą solą. Mięso grillujemy/ smażymy przez około 12 minut- po 6 minut z każdej strony. Będzie on średnio wysmażony, soczysty i bardzo miękki. W czasie smażenia mięsa przyrządzamy naszą marchewkę- kroimy ją w grubsze talarki, około 1-1,5 cm. Talarki polewamy oliwą, posypujemy solą i listkami rozmarynu. Marchewkę wkładamy do niewielkiego żaroodpornego naczynia, wstawiamy do piekarnika, pieczemy w odkrytym naczyniu przez około 35 minut w temperaturze ok. 150 stopni. Na talerzu steka możemy ułożyć na marchewkach oraz ozdobić gałązkami rozmarynu. Zgodnie z dietą paleo nie dodajemy oczywiście ziemniaczków, frytek, kuskusa czy nawet ryżu :) Potrawa jest wyśmienita!!

Porada- kupujmy mięso surowe, nie przyprawiane przez producenta, nie przetworzone.

I po przyrządzeniu:

 

 

I coś na słodko- deser najprostszy na świecie i ostatnio mój ulubiony, pomarańcze w cynamonie. Proste a daje duuużo przyjemności :)

A już za 5 dni

 

Zostawiam z Leonardem Cohenem Who by fire

Pozdrawiam :)

Jesteś tym, co jesz!

Pokarm jest warunkiem życia ludzkiego, ilość i jakość pokarmu warunkuje jego przedłużenie.

Andrzej Czesław Klimuszko

No właśnie- dużą część bloga będzie zajmował temat jedzenia :) A dokładnie chciałabym Wam przedstawić jedną z możliwości odżywiania się, zwaną dietą paleo, choć osobiście nie lubię słowa dieta :) Dlaczego? Kojarzy się z odchudzaniem, głodzeniem, wyrzeczeniami i ogólną nieszczęśliwością. A nie o to chodzi, wolę więc mówić, że to mój sposób na jedzenie, przygotowywanie dań, itd. Czym jest paleo napiszę niżej, chciałabym tylko na wstępie zaznaczyć, że sama podchodzę do tego na swój sposób- i uważam, że do wszelkich tego typu „nowości” trzeba tak podchodzić. Każdy powinien wsłuchiwać się w swój organizm, iść za intuicją także w odżywianiu się, zwracać uwagę na co ma się ochotę, po czym się dobrze czujemy, a co powinniśmy odstawić. Ogólna zasada paleo to rezygnacja z tego, co przetworzone, ale i z nabiału czy zbóż w każdej postaci. Nie jest więc to dieta łatwa- ja sama nie wyobrażałam sobie śniadania bez płatków z mlekiem, bułek z dżemem czy francuskich rogalików. Jest na początku ciężko, ale znośnie i przede wszystkim lekko- na duchu i ciele! A teraz o samym odkryciu naukowców, miłej lektury :)


Mówiąc w skrócie chodzi o jedzenie podobne naszym dalekim przodkom- jaskiniowcom z najstarszych epok kamienia. Piszę „podobne”, bo nie lubię zarzutów typu ” powinnaś jeść surowe mięcho”. Nie o to chodzi! Czas idzie naprzód, mamy świetne narzędzia by grillować, smażyć, gotować na parze, dusić itp. Amerykańscy badacze
Pedro Carrera-Bastos, Maelan Fontes-Villalba, James H O’Keefe, Staffan Lindeberg i Loren Cordain w swoim artykule pt. „The western diet and lifestyle and diseases of civilization” udowadniają, iż ludzie epok kamienia mogli się poszczycić niższym ciśnieniem krwi, wysoką insulinoważliwością, niższym wskaźnikiem BMI, większą maksymalną konsumpcją tlenu, większą ostrością wzroku, lepszym układem kostnym, itp. Wykazują także, że sposób odżywiania się ludów zbieracko- łowieckich zapewniał dużo mniejsze ryzyko występowania chorób, które obecnie nazywamy cywilizacyjnymi- syndrom metaboliczny, cukrzyca typu 2, choroba wieńcowa, nowotwory, trądzik, wady wzroku. Wiadomo, że wpływ na choroby ma nie tylko jedzenie, ale i brak snu, ciągły stres, siedzący tryb życia, brak ruchu. Jedzenie jest jednak bardzo ważne- to ono nas buduje, a wszelkie spożyte substancje w nas się magazynują. Naukowcy udowadniają, iż rewolucja rolnicza, która przyniosła ze sobą uprawę zbóż i wytwarzanie produktów zwierzęcych, przyniosła także zmiany w naszym odżywianiu, do których człowiek nie jest przystosowany do dnia dzisiejszego. U podstaw diety paleo- jak u jaskiniowców- leży przede wszystkim mięso, to wołowe, cielęce, drobiowe, ale i bogactwo ryb, owoców morza, podrobów. Innym ważnym składnikiem diety są warzywa- im więcej tym lepiej- poza strączkowymi! Na szczycie piramidy żywieniowej znajdziemy owoce oraz bakalie, orzechy. 

Nie będę się długo rozwodzić, tutaj wstawiam linka do świetnego artykułu na ten temat http://nowadebata.pl/2011/03/28/naukowa-ofensywa-hipotezy-paleo/ :)

Osobiście odżywiam się zgodnie z zaleceniami tej diety już od minimum 3 tygodni- jest bosko! Czuję się duużo lżej, jem dużo ryb, a co najfajniejsze- można jeść niemal bez przerwy, ponieważ jemy głównie rzeczy mało tuczące w postaci warzyw czy owoców. I przypominam- bądźmy dalecy od przesady- jeżeli ma się mega ochotę na coś słodkiego- sięgajmy! Ja rekomenduje czekoladę pełną magnezu albo chałwę czy sezamki- sezam jest także bardzo zdrowy, o czym napiszę kiedyś :) W weekend wrzucę jakiś pierwszy fajny przepis! Udanego weekendu!

Zostawiam z Natalie Cole i „Mona Lisą”