Kuchnia

Siema, tu siemię!

Witajcie w ten wiosenny, śnieżny dzień!

No właśnie, wiosna nas nie rozpieszcza, a pewnie niejedna już pani kupiła sobie nowe piękne baleriny czy śliczny płaszczyk podkreślający talię :) No cóż…Moja rada jak jeszcze pięknej wyglądać w te wiosenne dni? Zaprzyjaźnić się z siemieniem lnianym! Ja wprawdzie zrobiłam to stosunkowo niedawno, ale już widzę zalety tejże przyjaźni. Jakie? Na pewno znacznie mocniejsze paznokcie, uczucie ogólnej lekkości, blask we włosach. Czym to jest spowodowane? Uważam, że ogólnie dietą jaką obecnie wcielam w życie, czyli jedzeniem dużej ilości warzyw- od selera naciowego, przez marchew po liście szpinaku- owoców i chudego mięsa oraz podrobów. Jak już było tu napisane we wcześniejszych postach, dieta paleo to rezygnacja z produktów zbożowych i nabiału, które bardzo zakwaszają organizm, powodując, że witaminy czy mikroelementy nie wchłaniają się tak jak powinny. Oczywiście mięso także przyczynia się do zakwaszania organizmu, dlatego im więcej mięsa spożywamy, tym więcej wody powinniśmy pić- dla wypłukiwania nadmiaru toksyn. Ale miało być o siemieniu! No właśnie. Nasionka siemienia lnianego to nic innego jak len. Używane są do produkcji oleju, ja jednak stosuję je w inny sposób. Codziennie rano, przed śniadaniem zalewam 1,5 łyżeczki nasion szklanką gorącej wody, odstawiam do ostygnięcia i wypijam, razem z nasionami. Może dla wielu osób to bezsmakowe i śluzowate, bo rzeczywiście nasiona te mają to do siebie, że stają się oleiste, dla mnie to jednak dość przyjemny smak i łatwo przyswajalna konsystencja. A co zawiera siemię? Otóż jest kopalnią:

  • przede wszystkim wielonienasyconych kwasów tłuszczowych- czyli tych zdrowych, budujących nasze mózgowe tkanki, obniżających zły cholesterol, regulujących nasze hormony i przemianę materii,
  • magnezu, wapnia, żelaza i cynku- cynk zbawienny dla naszej cery, włosów i paznokci!!
  • błonnika
  • witamin z grupy B
  • bardzo dużej ilości witaminy E- silny antyoksydant wpierający mechanizmy obronne w naszym ciele, witamina niezbędna dla dostarczania składników odżywczych do naszych komórek.

Siemię można wykorzystywać także zewnętrznie, to dobry kosmetyk- np. jako maska na włosy czy na twarz. Ja zastosowałam obie te opcje, włosy rzeczywiście są bardziej miękkie,a zmęczone oczy wyraźnie mi się rozpromieniły, aczkolwiek zawsze stawiam przede wszystkim na działanie od środka- by dobroczynne składniki miały szanse trafić wszędzie :)

Nasiona można przygotowywać do spożycia na wiele różnych sposobów, które znajdziecie w internecie, ja jako osoba leniwa i wygodna lubię ten podany powyżej, póki co dla mnie najlepszy :) To co? Na zdrowie!!!

A już w weekend podzielę się przepisem na zupę- krem.

A na ten wiosenno- zimowy dzień Depeche Mode-

Zielone!

Witajcie!

 

Z okazji pierwszego dnia kalendarzowej wiosny krótki wpis, w którym chcę zachęcić do postawienia na zielone :) Święta coraz bliżej więc warto już dziś pomyśleć o zielonej ozdobie, u mnie w tym roku będzie to rzeżucha w naturalnych „doniczkach”- skorupkach jajek. Wysiana  dosłownie przed 2 godzinami, mam nadzieję, że już w weekend będę mogła cieszyć oczy maleńkimi kiełkami. Lubicie otaczać się zielonym? Ja w tym roku mam wielkie marzenie założenia mini ogródka na balkonie- chociaż „mini ogródek” to może zbyt wiele powiedziane. Będę polowała na sadzonki pomidorów, może ogórek…No i dostałam kiedyś nasiona czarnej malwy, wprost nie mogę się doczekać efektów! Oczywiście maciejka- obowiązkowo- dla najpiękniejszego na świecie aromatu w czerwcowe wieczory…

„Zielone” to największa zaleta i radość nadchodzących miesięcy, inną super sprawą jest możliwość wzięcia roweru, pojechania w ładne miejsce i oddawanie się ulubionym lekturom. Co czytacie? Dla tych, którzy mają, jak ja, fioła na punkcie ludzkiego umysłu, funkcjonowanie naszego ciała i myśli, stawiania sobie dziwnych pytań i szukania na nie odpowiedzi polecam biografię Zygmunta Freuda autorstwa Petera Gay’a, którą właśnie czytam, ale do końca baaardzo daleko:) Książka przyjemna, wciągająca, zaskakująca… Piękny cytat z pierwszych stron:

„Nikt nie jest na tyle wielki, by hańbił go fakt,

iż podlega tym samym prawom,

które z równą surowością rządzą zarówno

zachowaniem się ludzi normalnych, jak i chorych”. (Leonarda da Vinci wspomnienia z dzieciństwa Z. Freud)

Czy Freud lubował się w kokainie i co nią leczył? O tym w książce :)

 

Miłego dnia!!!!

Kokosowa chwila zapomnienia…

Witajcie!

Dziś zaczynam pięknym wierszem Anny Świrszczyńskiej:

WSZYSTKIE CHWYTY DOZWOLONE
Chwytam się różnych rzeczy,
śniegu, drzew, niepotrzebnych telefonów,
czułości dziecka, wyjazdów,
wierszy Różewicza,
snu, jabłek, porannej gimnastyki,
rozmów o błogich własnościach witamin,
wystaw awangardowej sztuki,
spacerów na kopiec Kościuszki, polityki,
muzyki Pandereckiego,
żywiołowych katastrof w obcych krajach,
rozkoszy moralności i rozkoszy niemoralności,
plotek, zimnego tuszu, zagranicznych żurnali,
nauki włoskiego języka,
sympatii dla psów, kalendarza.
Chwytam się wszystkiego,
żeby się nie zapaść
w przepaść.
A teraz coś dla ciała :) Pyszne i zdrowe kokosanki, bez mąki i bez cukru!! Oto przepis:
- 100 g wiórków kokosowych
- 2 jajka
- ok. 30 g płatków migdała
- 1,5 łyżeczki miodu
- 1,5 łyżeczki soku z cytryny
Jajka ubijamy na puszystą żółtą masę, dodajemy do nich pozostałe składniki, delikatnie wszystko mieszamy. Masę w formie niewielkich spłaszczonych kuleczek umieszczamy na blasze wysłanej papierem do pieczenia. Ja piekę około 30 minut w temperaturze 150 stopni. Podane ilości składników wystarczają na stosunkowo niewielką porcję- około 15 ciasteczek.

Smacznego!!!!
A dziś słucham Meli Koteluk Spadochron

 

 

 

Maczugi cynamonowe

Witajcie!

Jak co dzień musimy dostarczyć swojemu organizmowi odpowiednią ilość białka, tak więc dziś pomysł na ciekawego i smacznego kurczaka w cynamonie. Pewnie większości z nas cynamon kojarzy się jedynie z przyprawą do ciast, jest jednak inaczej. Przyprawa ta komponuje się tak samo dobrze z szarlotką jak i z drobiem, gulaszem, cielęciną. Jest on wg mnie bardzo niedoceniany jako produkt o bardzo prozdrowotnym charakterze, o czym także dowiedziałam się niedawno. Otóż cynamon, uzyskiwany z kory cynamonowca, pomoże nam w przeziębieniach, nudnościach, problemach jelitowych, a nawet podczas menstruacji. Posiada w sobie bogactwo manganu, błonnika, żelaza oraz wapnia. Skutecznie obniża zły cholesterol LDL. Tych zalet jest znacznie więcej- cynamon ma zdolność powstrzymywania rozprzestrzeniania się komórek nowotworowych, wspomaga pamięć, leczy infekcje drożdżowe. Warto go więc stosować w kuchni jak najczęściej!

A jak przyrządzić soczyste pałki kurczaka? Potrzebujemy:

  • 4-5 pałek kurczaka
  • 2 ząbki czosnku
  • jedna średnia cebula
  • 1,5 łyżeczki słodkiej papryki
  • szczypta czarnego pieprzu
  • szczypta soli morskiej
  • 2 łyżeczki cynamonu
  • szklanka bulionu

Mieszamy ze sobą wszystkie suche składniki razem z czosnkiem. W tak wykonanej posypce obtaczamy kawałki kurczaka, lekko je nacieramy, by zapach i smak wniknął jak najlepiej. Odstawiamy kurczaka do lodówki na minimum 40 minut. Po tym czasie wyjmujemy mięso i układamy je w naczyniu żaroodpornym, kroimy w plastry cebulę i układamy na naszych pałkach. Rozgrzewamy piekarnik do 170-180 stopni, wkładamy kurę i pieczemy przez około 30 minut. Po tym czasie wyjmujemy mięso, polewamy go szklanką bulionu i pieczemy dalej przez ok. 45 minut. 15 minut przed końcem pieczenia lekko nacinam kurczaka. Kurczaka podajemy z sosem, wytopionym w czasie pieczenia.

Aromat unoszący się w powietrzu podczas przygotowywania jest nieziemski!

 

Mam wielką prośbę: dajcie o sobie znać, jest tu kto? :)

A na deser najnowsza piosenka Dido No freedom

Więcej smaku, czyli Egipcjanin i Bułgar

Witajcie!

Dziś kila zdań o tym, czym najchętniej przyprawiam moje potrawy, mięsne, jajeczne, ale i warzywa. Przyprawy wg mnie niezbyt w Polsce popularne, ale jak najbardziej możliwe do zdobycia w sklepie z przyprawami- ja akurat kupiłam je w jakiejś sieci oferującej potrawy świata.

Moim wciąż niezdetronizowanym numerem jeden jest czarnuszka- przyprawa pochodząca z rejonów arabskich, ma postać małych czarnych ziarenek o trochę słodkawym aromacie. Znana już od lat starożytnych, chętnie uprawiana w starożytnym Egipcie, spożywana ponoć przez samego Tutenchamona! Dawniej uprawiana była także w Polsce, chętnie spożywana z chlebem, z którym smakuje genialnie- aczkolwiek, jak wiadomo, chleb odrzucamy! :) Jako przyprawa jest niezwykła, co już pisałam, ale ma także inne zalety- jest po prostu zdrowa. Szczególnie polecana dla astmatyków i alergików, wpływa korzystnie na naszą odporność, rozszerza oskrzela ułatwiając odksztuszanie. Jest też nieoceniona w walce z trądzikiem- ma właściwości bakteriobójcze i przeciwzapalne. Czarnuszka występuje w nasionach, które możemy dodawać do sosów, marynat, czy po prostu do oprószenia potrawy, używany jest także olej z czarnuszki ( pełen kwasów tłuszczowych nienasyconych!)- nie miałam nigdy okazji go wypróbować, mam nadzieję, że to nadrobię :) Jako przyprawa idealnie komponuje się wg mnie z wieloma potrawami, mogłabym dodawać ją do wszystkiego, producent poleca ją zwłaszcza do jagnięciny i baraniny.

Inną przyprawą, z która chcę was zapoznać jest czubryca czerwona, z Bułgarii. Jest to mieszanka cebuli, czosnku, naci pietruszki, bazylii, oregano, lubczyku, czarnego pieprzu, pieprzu cayenne, słodkiej papryki, cząbru i soli. Także idealna do przyprawiania wielu potraw, głównie tych z pomidorów, sałatek, surówek, jaj w majonezie oraz do pieczonych mięs.

W tak piękny dzień jaki mamy za oknem aż chce się zrobić coś smacznego, ja w tym tygodniu zaproszę na kurczaka w cynamonie, a także na wspólne sianie rzeżuchy!

A dzień rozpocznijmy z Kasią Nosowską i tekstem Agnieszki Osieckiej Zielono mi

Udanego dnia!