Kuchnia

Paleo gulasz w afrykańskim stylu

Witajcie!

Jak Wam mija sobota? W Krakowie pogoda nas nie rozpieszczała, ale udało nam się wziąć udział w pokazach wojsk specjalnych nad Wisłą- ryk silników bojowych samolotów- bezcenne! :) Był to także dzień jak najbardziej kulinarny, zaproponuję Wam dziś ciekawy przepis na gulasz afrykański, czyli danie z cielęciny i masy warzyw. Czego potrzebujemy?

  • około 60 dag gulaszu cielęcego
  • 1,5 szklanki rosołu z kury
  • 2 soczyste pomidory
  • 2 cebule
  • 3 papryki
  • kilka łyżek oleju
  • sok z całej cytryny i starta skórka z całej cytryny
  • szklanka orzeszków ziemnych niesolonych
  • sól i pieprz

Rosół miałam już wcześniej przygotowany, doprowadzamy go do wrzenia, wrzucamy do środka gulasz cielęcy, jedną pokrojoną w kostę cebulę, startą skórkę z cytryny oraz sok z całej cytryny. Całość gotujemy około 15 minut na niewielim ogniu, by mięso przeszło cytrusowym, fajnym aromatem. W tym samym czasie możemy umyć i pokroić pozostałe składniki- paprykę w drobne paseczki, pomidora w kostę, resztę cebuli w piórka lub w kostkę. W innym rondlu rozgrzewamy olej, gdy będzie gorący wrzucamy na niego wyłowione z rosołu mięso, podsmażamy je około 6 minut. Do mięsa dorzucamy wszystkie warzywa, podsmażamy około 6 minut. Teraz czas by użyć rosołu, który nam pozostał z gotowania mięsa- do garnka z mięsem i warzywami wlewamy szklankę wywaru i wsypujemy rozdrobnione wcześniej orzeszki ziemne. Przyprawiamy solą i pieprzem. Całość dusimy na małej mocy około 15- 20 minut. Ja serwuję sobie gulasz z sałatą, ci którzy nie są jeszcze paleo (nie wiem czemu :P ) mogą go zjeść z ryżem czy z kaszą. Smacznego!

A tak prezentował się dziś ogromny śmigłowiec naszych komandosów ze służb specjalnych :)

Oglądacie dzisiaj mecz? :)

Paleo-fakty na dzień dobry!

Cześć!!

Dziś znów chciałabym powrócić do książki dra Cordaina i przedstawić Wam kilka nowych tez, jakie formułuje. Pogoda dziś taka nijaka, że można posiedzieć i trochę poczytać:)

Chillout!

O błonniku w typowej diecie:

„Błonnik jest absolutnie niezbędzny dla organizmu- jego niedobór w diecie może być przyczyną co najmniej 13 chorób. Do najbardziej rozpowszechnionych chorób układu trawiennego, które rozwijają się, gdy człowiek odżywia się wg typowej diety- przeładowanej oczyszczonymi zbożami, rafinowanym cukrem, nabiałem i produktami przetworzonymi- należą:

  • zaparcia,
  • żylaki,
  • hemoroidy,
  • zgaga,
  • niestrawność,
  • zapalenie wyrostka,
  • choroba uchyłkowa jelita grubego,
  • choroba Leśniowskiego- Crohna
  • wrzodzejące zapalenie jelita grubego,
  • zespół jelita drażliwego,
  • choroba wrzodowa,
  • przepuklina rozworu przełykowego,
  • kamienie żółciowe.”

Dieta paleo zaleca spozywanie błonnika z warzyw i owoców- błonnik ze zbóż nie jest wchłaniany w dużej mierze przez nasz organizm!

„(…) ziarna zbóż i rośliny strączkowe zawierają składniki antyodżywcze- substancje chemiczne, które wręcz utrudniają organizmowi przyswajanie odpowiednich elementów odżywczych i mogą uszkadzać układy żołądkowo- jelitowy i odpornościowy. Za duża ilość zbóż i roślin strączkowych może też zaburzyć równowagę kwasową w nerkach oraz przyczynić się do utraty wraz z wiekiem masy mięśniowej i zawartości minerałów w kościach”.

„Zasadniczo mechanizm jest taki: wszystko, co trawimy, ostatecznie trafia do nerek jako kwas lub zasada. Produkty kwasowe to mięso, ryby, zboża, rośliny strączkowe, nabiał i sól. Pokarmy zasadowe to owoce i warzywa. Organizm potrzebuje obu- kwasów i zasad.  Tłuszcze są nautralne”.

Niestety typowa dieta mocno zakwasza nasz organizm, jest w niej dużo zbóż, mięsa, mało warzyw i owoców- nasz metabolizm ulega destrukcji.

„Katastrofą dla zdrowia kości są ziarna zbóż i rośliny strączkowe. Tak jak w przypadku żelaza i cynku, niewielka ilość wapnia obecna w pełnym ziarnie jest wiązana przez fityniany- czyli większość nie zostaje wchłonięta przez organizm. Zboża zawierają też dużo fosforu. Wiemy, że niekorzystna proporcja wapnia do fosforu może przyspieszyć ubytek masy kostnej. Poza tym, zboża wytwarzają ładunek kwasowy netto w nerkach- co zwiększa ubytek wapnia wraz z moczem”.

Trafia do Was dr Cordain? Do mnie tak, nie dlatego, że pięknie pisze, dlatego, że widzę po sobie, że paleo działa!!! Ładniejsza cera, piękne włosy, zero problemów w wc :P

Próbujecie?

Miłego dnia!

:)

 

Mąka kokosowa- zakończenie akcji i zwycięzca!!

Cześć!

Dziś króciutki wpis podsumowujący moją pierwszą akcję kulinarną MĄKA KOKOSOWA. Przepisów nie było dużo, wiem, że mąka kokosowa nie jest jeszcze popularnym produktem w naszych domach :) A zwyciężczynią mojej akcji jest Klaudia pisząca bloga Mniam po wegetariańsku!!! Gratulacje!!! Urzekły mnie te ciasteczka na diecie, mimo tego jogurtu są bardzo paleo! :) Także do Klaudii powędruje mały upominek :)


http://wegemniam.blogspot.com/2013/04/ciastka-na-diecie.html

Raz jeszcze dziękuję za udział i gratuluję zwyciężczyni!

Mamy oko na okonia!

Cześć!!

Tytuł o okoniu, ale oko powinniśmy mieć na każdą rybę- jak najczęściej powinniśmy gościć je na swoich talerzach. Naturalnie nie każda ryba nam służy- wszyscy słyszeliśmy np. o bezwartościowej pandze, której powinniśmy unikać. Ja wczoraj robiłam okonia, świeżego, patroszonego. Z informacji jakie uzyskałam w Internecie wynika, że nie jest to wybitnie zdrowa ryba, ma niestety sporo cholesterolu z tłuszczy nasyconych , ale niewątpliwie bardziej przyczyni się dla naszego zdrowia niż nam zaszkodzi :) Okoń zawiera 86 kalorii w 100 g, 18 g białka, zawiera sporo witamin B2, B3, B6, magnezu i fosforu. A jak ja przyrządziłam swoją rybę? Przygotowałam:

  • 2 patroszone okonie
  • pęczek koperku
  • 3 łyżki masła
  • skórkę z połowy cytryny
  • 2 ząbki czosnku
  • pieprz cytrynowy
  • sok z cytryny
  • sól

Okonia dokładnie myjemy i osuszamy. Do miski wkładamy miękkie masło- dobrze, by było w temperaturze pokojowej- posiekany koperek, startą skórkę z cytryny, przeciśnięte ząbki czosnku. Wszystkie te składniki dokładnie ze sobą łączymy i wkładamy w środek okoni. Z wierzchu posypujemy ryby pieprzem cytrynowym i solą. Tak przygotowane rybki wkładamy do piekarnika- u mnie opcja grill- grillujemy w temperaturze 200 stopni przez około 25 minut. Po wyjęciu możemy rybę skropić dodatkowo sokiem z cytryny. Powinna mieć bardzo chrupiącą skórkę i płetwy jak chipsy :) Ja serwuję tradycyjnie z sałatą i oliwą- pamiętamy- kwas foliowy! :)

Do dziś trwa moja akcja kulinarna- MĄKA KOKOSOWA- póki co mamy 6 super przepisów, czekam na więcej, jeszcze przez około 11 godzin! A w następnym wpisie wyłonię zwycięzcę, który otrzyma miły upominek :)

Miłego dnia!!

Paleo jarzynówka!

Witam, witam!

Chociaż pewniem literacki krytyk z Krakowa twierdzi, że witać się tak nie wypada :) Co dziś? Jarzynówka w stylu paleo, z kurczaczkiem! Przepis banalnie prosty, jak zresztą wszystkie na tym blogu- zauważyliście? Ale taka właśnie jest koncepcja- ma być prosto, zdrowo, kolorowo, bez zbędnych składników i ulepszaczy. To wiemy, bo śledzimy :) Tak więc na zupę będziemy potrzebowali:

  • kilku kawałków kurczaka- do wyboru jakakolwiek część
  • 3-4 pomidorów
  • 3-4 marchewek
  • średniej cukinii
  • 2 ząbków czosnku
  • średniej cebuli
  • kilku kropel tabasco
  • 3 łyżeczki koncentratu pomidorowego
  • ziela angielskiego, pieprzu i soli

Do garnka wlewamy litr- półtora litra wody, wkładamy do niej mięso i zaczynamy gotować na niewielkim ogniu. Dodajemy do garnka ziele i czosnek, gotujemy około 20 minut. Obieramy nasze warzywka, kroimy je w kostkę, i wrzucamy- najpierw marchewkę, a po 15 minutach cukinię i pomidory. Dosmaczamy (jest takie słowo? ) tabasco oraz dodajemy koncentrat pomidorowy dla koloru. Solimy i pieprzymy- w granicach rozsądku! :) Mozna jeszcze potrzymać zupę na kuchence kolejny kwadrans.

Tyle!

A już niedługo coś bardziej ą i ę, czyli polędwiczki wieprzowe w asyście suszonej śliwki i pijane winem :)